Co warto kupić?

Biżuteria, maski, odzież, przyprawy... herbata!



Nic nie zastąpi wspomnień, ale pamiątki je ożywiają

Ze Sri Lanki, jak z każdego egzotycznego kraju przede wszystkim przywozi się wspomnienia.

Jednym wystarczają te zapisane w głowie, innym - także na aparacie cyfrowym, w kamerze filmowej, lokalnych pamiątkach i wyrobach.

Fotografia i filmowanie cyfrowe nie nastręcza trudności. W Kolombo i w wielu miejscach turystycznych są karty pamięci i baterie, choć trzeba sprawdzać daty ważności, bo zdarzają się stare. Największy ich wybór jest w "uliczce słoni" w Pinnuwala, którymi te zwierzęta \dwa razy dziennie wyprowadzane są nad rzekę. Ale uwaga na ceny: z powodu stałych dostaw turystów sklepikarze nie znają umiaru. Zdarzyło mi się tam być świadkiem kupowania kremu do opalania za dziesięciokrotną cenę!

Standardowe pamiątki ze Sri Lanki to: ręcznie rzeźbione, piękne maski, oferowane wszędzie, kamienie szlachetne luzem i w wyrobach jubilerskich, koszule, sari, T-shirty,  przyprawy, pudełka ze skrytką, stare monety i tym podobne przedmioty.

Herbatę najlepiej kupować po zwiedzeniu plantacji i zakładu przerobu. Ceny nie są wyższe niż w sklepach, a przyjemność zaparzenia herbaty z plantacji, którą widziało się na własne oczy jest wielka. Jest to także najlepszy prezent dla rodziny i znajomych. Wywozić bez opłaty można tylko dwa kg, ale cło za herbatę jest śmieszne - 5 rupii za kilogram, wiec można brać ile walizka zmieści.

W Kolombo jest świetna okazja do kupienia koszul, spodni, sukienek, bluzek najlepszych europejskich marek wytwarzanych przez tutejszy przemysł tekstylny, a po cenach drogich dla tubylców, ale bardzo atrakcyjnych dla nas. Na takie zakupy przez turystów nastawił się dom handlowy Odel położony w centrum miasta, choć jeszcze taniej jest w innym miejscu, położonym nieopodal, House of Fashion. Osobom, które nie szukają cenowych okazji, ale czegoś oryginalnego w bardzo dobrym gatunku (sztuka ludowa, tkaniny, pamiątki) warto polecić "Barefoot Galery" przy  Galle Road, łącznie z uroczą kawiarnią na zapleczu, gdzie spotyka się artystyczny świat Kolombo.

Zasada generalna brzmi: w większości miejsc trzeba się targować, ale też pamiętać, że Sri Lanka to nie Egipt, gdzie ceny przebijane są nawet dziesięciokrotnie. Pod tym względem wspomniana "aleja słoni" w Pinnuwala jest wyjątkiem. Uzyskanie obniżki o 30- 40 proc. oznacza dobry zakup, jeśli zbiło się cenę o połowę, to warto zastanowić się dlaczego sprzedawca na to przystał i dokładnie obejrzeć oferowany towar.

Polacy znani są z targowania się, ale podejmowanie tego "dla sportu" i odstąpienie od kupna po dobiciu targu wyjątkowo źle świadczy o turyście i wyrabia nam jak najgorszą opinię.




do góry