Objazdówka ma siÄ™ ku koÅ„cowi, dziÅ› Nuwara Elija, gdzie wierzy siÄ™, że gdzieÅ› na Å›wiecie jest zima, bo tu tylko 15 stopni, i dziÄ™ki Bogu, bo miaÅ‚em podczas niej dwa ciężkie dni, lepiej nie wspominać, dobrze że minęły. DzwoniÅ‚em dziÅ› do firmy i z potoku wymowy Madhu zrozumiaÅ‚em, że decyzji o hotelu ciÄ…gle nie ma, może bÄ™dzie jutro. Czyli jest tak, jak zawsze: nic nie wiadomo do ostatniej chwili, a nawet po niej. Trzeba robić swoje, czyli lecieć do Polski w przyszÅ‚y czwartek i ewentualnie wracać po Å›wiÄ™tach, ale to pod dużym znakiem zapytania.
Tymczasem w polityce nadal ogromne zamieszanie: w zeszÅ‚y piÄ…tek, po Å›rodowych zamachach policja zrobiÅ‚a masowe przeszukania w Kolombo i innych miastach, aresztowano tysiÄ…c Tamilów, zatrzymujÄ…c ich na weekend w wiÄ™zieniach i obozach internowania. W niedzielÄ™ uniemożliwiono demonstracjÄ™ rodzinom aresztowanych, które szÅ‚y na Temple Tree - PaÅ‚ac Prezydencki, by apelować o zajÄ™cie siÄ™ losem uwiÄ™zionych przez Ojca Narodu, który to przecież sam zarzÄ…dziÅ‚, bo wierzy tylko w militarne rozstrzygniÄ™cie trwajÄ…cego przez dziesiÄ™ciolecia konfliktu. Także w niedzielÄ™ zarzÄ…dzono kontrolÄ™ wszystkich pojazdów wjeżdżajÄ…cych do Kolombo, co spowodowaÅ‚o kilometrowe zatory na drogach i parogodzinne spóźnienia dojeżdżajÄ…cych. Moi turyÅ›ci pojadÄ… zatem pojutrze na lotnisko jeszcze wczeÅ›niej niż zazwyczaj i bÄ™dÄ… z tego powodu jeszcze bardziej wÅ›ciekli.
Tyle o sytuacji bieżącej, w którÄ… wyjÄ…tkowo dobrze wpisuje siÄ™ książka, pokazujÄ…ca źródÅ‚a konfliktu syngalesko-tamilskiego z bardzo osobistej perspektywy. SkoÅ„czyÅ‚em wÅ‚aÅ›nie lekturÄ™ „Funny Boy" Shyama Selvadurai, odważnej, wzruszajÄ…cej i Å›wietnie napisanej powieÅ›ci o dorastaniu autora - Tamila na Sri Lance, koÅ„czÄ…cej siÄ™ scenami z fali przemocy jakÄ… w 1983 roku rozpÄ™taÅ‚a podjudzona przez wÅ‚adze tÅ‚uszcza na wieść o zabiciu 13 żoÅ‚nierzy lankaÅ„skiej armii przez Tamilskie Tygrysy. Powieść, wydana w Kanadzie, dokÄ…d po spaleniu domu i samochodu z dziadkami uciekÅ‚ z rodzinÄ… 19-letni wówczas autor, jest już tutaj legendÄ…. Chanu, który mi jÄ… pożyczyÅ‚ (książka pochodzi z biblioteki publicznej North Tonawanda) powiedziaÅ‚ mi, że czytaÅ‚ jÄ… ze Å‚zami w oczach, bo odkrywaÅ‚ w niej swoje wÅ‚asne dzieciÅ„stwo i rozterki wieku dojrzewania. Ja z kolei odÅ‚ożyÅ‚em jÄ… na kilka godzin, bo scena w której autor zniszczy dyrektora szkoÅ‚y, okrutnika, ale politycznie stojÄ…cego po stronie kompromisu, byÅ‚a tak groźna, że baÅ‚em siÄ™ czytać dalej. Ciekawe, czy jest polskie tÅ‚umaczenie „Åšmiesznego chÅ‚opca"? Może ja teraz powinienem zrobić to, co Chanu zrobiÅ‚ tej bibliotece? Albo poszukać jej choćby w internecie?
Z trudem przychodzi mi uwierzenie, że prawie za tydzieÅ„ wylÄ…dujÄ™ na OkÄ™ciu i zacznÄ™ po raz kolejny nowy rozdziaÅ‚ życia. - Z pana energiÄ… na pewno siÄ™ uda - pocieszyÅ‚ mnie jeden z turystów, gdy podzieliÅ‚em siÄ™ z nim swoimi rozterkami. No, nie wiem, choć rzeczywiÅ›cie lubiÄ™ przypominać sobie sÅ‚owa piosenki Ireny Santor „Najważniejsze sÄ… dni, których jeszcze nie znamy".
do góry