Niedziela, 11 listopada 2007

Pisałem za rzadko, ale jednak...



Kot Buba

No, proszÄ™ - w Polsce ÅšwiÄ™to NiepodlegÅ‚oÅ›ci, kwiaty i znicze pod Grobem Nieznanego Å»oÅ‚nierza na Placu PiÅ‚sudskiego, pewnie zimny deszcz, albo nawet Å›niegowa plucha, a tutaj sÅ‚oneczko przygrzewa od rana, aż siÄ™ chce iść na plażę, tak jak wczoraj - byÅ‚o tak dobrze, wykÄ…paÅ‚em siÄ™ dwa razy, że aż siÄ™ lekko przypaliÅ‚em na sÅ‚oÅ„cu, choć po póÅ‚ roku już o to trudno. DziÅ› pewnie też zaraz tam pójdÄ™, bo o dziewiÄ…tej rano już trudno w domu wytrzymać, tak ciepÅ‚o i moskity gryzÄ…. Poczta przejrzana, kawa wypita, Å›niadanie (trzy pajdy chleba z nowozelandzkim sÅ‚onym masÅ‚em i póÅ‚ miski jogurtu) zjedzone, kwiatek w nastÄ™pnym pojemniku posadzony, wiÄ™c na kuchennym parapecie stojÄ… już dwa, kot nakarmiony - o wÅ‚aÅ›nie, nie byÅ‚o nic o kocie, a przecież jak najbardziej jest.

Nazywa siÄ™ Buba, od oplażowego baru w Mount Lavinia, gdzie dostaÅ‚ go PaweÅ‚ i przyniósÅ‚ mi w czwartek wieczorem, jako że żadnego zwierzÄ™cia w domu nie posiadam - no, może poza szczurami, które w nocy szeleszczÄ…, ale odkÄ…d wystawiÅ‚em Å›mieci za drzwi, to już ich nie ma, albo Å›piÄ™ za dobrze. Kota wziÄ…Å‚em, bo wyprowadzania nie wymaga, jedzenie mam w postaci butelki mleka, sprzÄ…tanie po nim też niewielkie, zresztÄ… może nauczy siÄ™ wychodzić na ogród, choć na razie sika po kÄ…tach. Jest ryży, maluteÅ„ki, popiskuje i pomiaukuje, szczególnie w nocy, a gdy piszÄ™ siedzi pod moim sarongiem, który wkÅ‚adam w domu dla ochrony przez moskitami. ZagnieździÅ‚ siÄ™ pod biurkiem, bo tam nisko i bezpiecznie. No i mam pierwszego w życiu kotka.




do góry